środa, 22 kwietnia 2020

Sokolec - Lisie Skały - Grabina - Wielka Sowa - Rzeczka - Sokolec - 22 kwietnia 2020


Widok spod Orła
Celem dziś miały być Lisie Skały, ale dlaczego wycieczki nie przedłużyć o Wielką Sowę?
Zazwyczaj wchodziliśmy na nią z Przełęczy Sokolej, ale ostatnimi czasy odkrywamy wiele innych szlaków. A jest ich naprawdę sporo: czerwony z przełęczy Sokolej (↑ 1 godz, ↓ 0:40 godz), czerwony z przełęczy Jugowskiej przez Przełęcz Kozie Siodło (↑ 1:30 godz, ↓ 1:10 godz), żółty z Kamionek (↑ 2:15 godz, ↓ 1:40 godz), żółty z Walimia (↑ 1:15 godz, ↓ 1:10 godz),  niebieski z przełęczy Walimskiej (↑ 1 godz, ↓ 0:40 godz), niebieski z Przełęczy Woliborskiej przez Leśny Dworek i Trzy Buki, zielony z Sokolca przez schronisko Sowa (↑ 1:20 godz, ↓ 0:50 godz), czarny Wielka Sowa – Polana Potoczkowa – Przełęcz Walimska – Jelenia Polana – Przełęcz Sokola.
Dziś startujemy z Sokolca, a dokładnie z rozdroża pod Sokolcem. Nie idziemy bezpośrednio na Wielką Sowę, tyko najpierw na Lisie Skały. Sowa będzie później. Aby wejść niebieskim szlakiem na Lisie Skały do pokonania mamy ponad 200 metrów przewyższenia na krótkim odicinku.
Zanim ruszymy, warto przyjrzeć się Sokolcowi, bo to urokliwa miejscowość.
Rozdroże pod Lisimi Skałami
Sokolec to powstała najpewniej w XVI wieku osada tkaczy-chałupników. Malownicze położenie Sokolca miedzy Wzgórzami Wyrębińskimi a Górami Sowimi, w obniżeniu doliny Sowiego Potoku spowodowało, że od XIX wieku stał się on popularnym, modnym letniskiem i ośrodkiem narciarskim. We wsi i jej przysiółkach, powstawały gospody i schroniska a także obiekty sportowe. Na Przełęczy Sokolej, czynne było cieszące się znaczną popularnością schronisko Grenzbaude. Natomiast powyżej przełęczy  działały jeszcze, schronisko Orzeł i dalej w osadzie Sowa, schronisko młodzieżowe Hohe Eule oraz schronisko Sowa, które jest czynne do dzisiaj. W górnej części Sokolca w historycznej i malowniczej dolinie spływu Czarnego i Sowiego Potoku, czyli dawnej osadzie Sowa-(Euldörfel), możemy zobaczyć kilka starych sudeckich chat.
Z rozdroża pod Sokolcem kierujemy się na Lisie Skały. Są one położone na wysokości 850-890 m n.p.m, a dojście na nie, zwłaszcza w początkowym odcinku wymaga włożenia nieco wysiłku. Lisie Skały to grupa skalna położona na terenie Parku Krajobrazowego Gór Sowich, w środkowo-południowej części pasma Gór Sowich, na zachodnio-północnym zboczu Grabiny około 0,6 km poniżej szczytu. Tworzą ją nieregularnie spękane gnejsowe bloki, rozrzucone na przestrzeni kilkuset metrów w świerkowym lesie regla górnego z domieszką innych gatunków. Lisie Skały stanowią jedno z największych i bardziej znanych zgrupowań skalnych w Górach Sowich. Przysiadamy tu na jednej ze skał dłuższą chwilę, obserwując rozległe widoki.
Podejście na Grabinę
Następnie decydujemy się wejść na Grabinę. Podczas poprzediej wycieczki w tym rejonie odpuściliśmy są sobie, ale to głownie z powodu złej pogody i silnego wiatru. Teraz decydujemy się tam podejść. Widzimy, że na szczyt prowadzi niebieski szlak, ale my nie mamy go na mapie. Ów szlak przez szczyt przechodzi dalej prowadząc na przykład na Przełęcz Jugowską. My chcemy się dostać na rozdroże pod Kozią Równią, ale nie wiemy, czy idąc dalej szlakiem niebieskim tam dojdziemy (później sprawdziliśmy, że się da). Wracają do samej Grabiny, to będąc w okolicy Lisich Skał nie można jej ominąć, bo widoki z podejścia na szczyt są niesamowite.
Grabina to szczyt w zachodniej, najwyższej części Gór Sowich o wysokości 943 m n.p.m., który wznosi się stromym potężnym wałem, jako najwyższa kulminacja w wyrównanym, prawie poziomym grzbiecie odchodzącym od Koziej Równi, w niewielkiej odległości od bliźniaczego niższego o 10 m. wzniesienia Koziołki..
Z Grabiny schodzimy więc tym samym szlakiem, którym na nią weszliśmy. Od Lisich Skał podążamy w kierunku rozdroża pod Kozią Równią – to jakieś 2 km spacerku płaską ścieżką pośród drzew.

W zasadzie szlak na tym odcinku nie obfituje w żadne widoki, zresztą podobnie jak na podejściu na Wielką Sowę z rozdroża. Gdzieniegdzie jakaś panorama między drzewami prześwituje. Z rozdroża pod Kozią Równią na Wielką Sowę prowadzi szlak czerwony, którego czas przejścia na tym odcinku wynosi 45 minut i nie wymaga pokonania dużej ilości przewyższeń.
Po mniej więcej 2,5 godzinie docieramy na szczyt. Wielka Sowa to najwyższy szczyt Gór Sowich (1015 m n.p.m.). Szczyt jeszcze do niedawna miał swój urok, a jedynym znajdującym się tu obiektem była wysoka na 25 metrów wieża widokowa wybudowana w 1906 roku. Obecnie można spotkać tu wszystko, czego dusza zapragnie. Taka skomercjalizowana góra się z tej Wielkiej Sowy zrobiła. Nawet wieża widokowa ostatnio zaczyna straszyć - brzydka i obdrapana. Podobno zaczął odpadać z niej tynk i panowie częściowo musieli go zdrapać. Mimo wszystko wieża na Wielkiej Sowie, bo o niej teraz mowa - zachwyca widokami.
Okolice Grabiny
Położona w środkowej części Sudetów pozwala podziwiać je całe. I choć wstęp na nią jest płatny 6 zł, to na pewno warto zapłacić. Dziś niestety na wieżę wejść nie można z racji szalejącej pandemii. Mamy za to cały szczyt tylko dla siebie. Jest środek tygodnia, więc szlaki świecą pustkami.
Z Wielkiej Sowy schodzimy czerwonym szlakiem w stronę najpierw schroniska Sowa,  następnie Przełęczy Sokolej. Na całym szlaku nie spotykamy nikogo. Zatrzymujemy się pod schroniskiem Orzeł, skąd roztacza się jedna z piękniejszych panoram w Górach Sowich. Jesteśmy tu samiuteńcy – jeszcze nigdy się to nie zdarzyło, a bywamy tu naprawdę często. Widzimy też zmiany, jakie zaszły od ostatniej naszej wizyty – pojawiły się drewniane platformy widokowe z miejscami do siedzenia. Doskonale widać z nich zwłaszcza wschodnią i środkową część Sudetów, a także znajdującą się z lewej strony Grabinę.
Spod Orła w kilka minut schodzimy na Przełęcz Sokolą. To zazwyczaj najczęściej stąd wiele razy ruszaliśmy na Wielką Sowę. Ów szlak jest piękny, ale niestety najbardziej tłumny. Dlatego też lepiej unikać go weekendy i święta.  Z przełęczy kierujemy się w stronę Rozdroża nad Sokolcem (jakiś kilometr asfaltowej drogi).
Wycieczka zajęła nam dziś niecałe 4 godziny, a pokonaliśmy w tym czasie nieco ponad 12 km.





































wtorek, 21 kwietnia 2020

Wałbrzych - Okrągła - Dłużyna - Wałbrzych - 21 kwietnia 2020

O Okrągłej chyba słyszeli tylko stali bywalcy Gór Wałbrzyskich. Ostatnio zrobiło się o niej wyjątkowo głośno. Wystarczyło zamieszczenie jednego zdjęcia na fejsbukowej grupie, a już zrobiło się o niej głośno. Ktoś komuś polecił i w ciągu kilku dni na górce zaczęli pojawiać się ludzie. Pomimo tego szczyt, a w zasadzie jego zbocza nadal są oazą spokoju i miejscem do podziwiania przepięknej panoramy oraz idealnie nadającym się na zachody słońca.
Okrągła to niewysoki szczyt, bo mający zaledwie 660 m n.p.m., leżący nieopodal Przełęczy Szypkiej. Nie prowadzi na nią żaden szlak. Na szczyt można się dostać ścieżkę, ale to góra bez widoków i bez żadnego oznaczenia. My na nią wchodzimy z ciekawości, bo z Przełęczy nie jest ani daleko ani stromo. Docieramy do miejsca, gdzie GPS pokazuje nam szczyt, a następnie wracamy na zbocza Okrągłej. Na wspominany punkt widokowy prowadzi również ścieżka, ale raczej na mapie nie jest oznaczona. Nie sposób jednak tu nie trafić.
Ale zacznijmy od początku wycieczki. Startujemy z ulicy Świdnickiej w Wałbrzychu, dokładnie w miejscu gdzie biegnie niebieski szlak. W jedną stronę prowadzi on na Niedźwiadki i dalej do centrum. W druga stronę na Przełęcz Szybką. My właśnie kierujemy się w stronę Przełęczy Szybkiej (630 m n.p.m.) – najpierw jest dość ostro pod górę, a potem już łagodnie.  Na przełęczy znajduje się rozdroże szlaków. Mam wrażenie, że za każdym razem, kiedy tu jestem, szlaków przybywa. Ale też jest sporo ścieżek.
Stąd jest już tylko kawałek drogi do Koziej Przełęczy, na której skierujemy się w stronę platformy widokowej pod Dłużyną. Prowadzi na nią szeroka droga (czerwony szlak), którą trzeba iść około 2 km. Platforma ta powstała nie tak dawno i oferuje całkiem ładne widoki, zwłaszcza na Wałbrzych, ale przy ładnej pogodzie także na Karkonosze. Co prawda mam wrażenie, że widok z drogi jest niemalże taki sam jak z platformy, co czasem zastanawia nad zasadnością jej budowy. Niemniej ważne, że się pojawiła, bo widać, że Góry Wałbrzyskie się rozwijają i przyciągają coraz większe rzesze turystów, zachęcając tym samym do wędrówek i zdrowego stylu życia.
Dziś wyjątkowo na platformie spędzamy około godziny. Mamy pomysł, by zostać tu na zachód słońca, ale niestety trochę czasu do niego zostało. Dni są coraz dłuższe, więc na zachód słońca trzeba czekać też coraz dłużej. Przyjdziemy tu innym razem.
Z platformy szlakiem, a potem ścieżką kierujemy się w stronę Przełęczy Szybkiej, a następnie szlakiem niebieskim na ul. Świdnicką w Wałbrzychu. Cała wycieczka to raptem jakieś 7 km i niecałe 2 godziny powolnego wędrowania, ale na pewno obfitująca w super widoki. Męczące może wydać się dla niektórych początkowe podejście, ale to tylko kawałeczek drogi. Z drugiej strony nie ma się czemu dziwić, gdyż Góry Wałbrzyskie ze stromych podejść słyną.