wtorek, 14 lutego 2023

Ostravice -Lysa hora - Ostravice

Wczoraj, gdy byliśmy na Javornikach, zachwyciliśmy się ponownie Lysą horą w Beskidzie Śląsko-Morawskim. Piękna, dumnie wznosząca się nad okolicą i wyróżniająca z racji stojącego na niej masztu. A skoro dziś miała być piękna pogoda, to wycieczka na ten szczyt była idealnym pomysłem. I tak też było, a magii wycieczce nadały chmury kłębiące się w dolinach.
 
Beskid Śląsko-Morawski położony jest na pograniczu Czech i Słowacji. Jest najdalej wysuniętą na zachód częścią Beskidów Zachodnich. Jego powierzchnia wynosi wynosi 623 km² i obejmuje południowo-zachodnią część Śląska Cieszyńskiego oraz północno-wschodnią część Moraw. Góry te są silnie rozczłonkowane. W czeskim podziale fizycznogeograficznym podzielone są na trzy mniejsze jednostki, które z kolei dzielą się na jeszcze mniejsze podjednostki.
Z tych większych możemy wyróżnić: Radhošťską hornatinę, Lysohorską hornatinę oraz Klokočovską hornatinę. Beskid Śląsko-Morawski w 1973 roku został objęty ochroną w postaci CHKO Beskydy, który zajmuje dziś 1160 km² i oprócz Beskidu Śląsko-Morawskiego obejmuje również Góry Wsetyńskie.
Dziś ruszamy z miejscowości Ostravice (kiedyś startowaliśmy z Malenovic). Od razu zaznaczam, że wchodząc na ten szczyt musicie nastawić się na strome podejście i pokonanie około 1 kilometra przewyższenia. W Ostravicach nie powinno być problemu z zaparkowaniem, ponieważ jest do tego dużo miejsca. Mamy spory płatny parking (naprzeciwko informacji turystycznej), ale są też bezpłatne zlokalizowane obok dworca kolejowego. I tu mała podpowiedź, ponieważ do Ostravic dojeżdżają pociągi, więc można się tu również dostać w ten sposób.
My do Ostravic przyjeżdżamy w środku tygodnia, dlatego praktycznie wszystkie bezpłatne parkingi są puste. Najlepiej więc zostawić auto w tym rejonie (49.5371528N, 18.3931917E). Na mapie pewnie zauważycie, że są też parkingi nieco wyżej, pozwalające zaoszczędzić trochę podejścia, ale idąc widzieliśmy, że w wielu miejscach jest zakaz wjazdu albo są miejsca przeznaczone tylko dla gości pensjonatu lub hotelu. Poza tym na zimowe warunki dla zwykłego auta drogi nie są idealne.
 
Kierujemy się na czerwony szlak, który od samego początku dość mocno pnie się w górę. Do Horský lanový park Opičárna idziemy uliczkami prowadzącymi między zabudowaniami. Latem spokojnie można dojechać pod samo centrum, a tym samym skrócić sobie sporo nie tyle drogi co przewyższenia. My dziś nie ryzykujemy podjazdu po wczorajszych perypetiach z zaśnieżoną drogą.
Wybierając czerwony szlak nie liczcie na mega widoki, bo do ciekawych on nie należy. Można rzec nawet, że jest nudny. Krajobrazy pojawiają się dopiero pod koniec wędrówki i w trakcie drogi w kilku miejscach też jest całkiem przyjemnie. Na szczycie jednak będzie naprawdę widowiskowo. A dziś już naprawdę szczególnie,
 
Lysa hora to najwyższy szczyt Beskidu Śląsko-Morawskiego o wysokości 1324 m n.p.m. Szczyt oferuje niezapomniane widoki. W czasie pięknej pogody są widoczne: pasma górskie Mała i Duża Fatra, Martinské hole, Wysokie, Belianskie i Zachodnie Tatry oraz Jesioniki. Dziś te wszystkie szczyty mieliśmy jak na dłoni.
Lysa hora to szczyt rozległy. Od jesieni 2006 roku prowadzi na niego ścieżka dydaktyczna, przedstawiająca przyrodnicze i krajoznawcze ciekawostki. Ścieżka dydaktyczna Łysa Góra ma na trasie liczącej ogółem 16,5 km 15 stacji i 2 uzupełniające tablice informacyjne na wierzchołku pod stacją hydrometeorologiczną. Wyruszyć na nią można z 2 miejsc: od dworca w Ostrawicy i z Malenovic od parkingu pod Rajską Budą. Oba odgałęzienia spotykają się na grzebieniu Lukšince, a ścieżka biegnie dalej na sam wierzchołek.
W pobliżu szczytu, na wysokości 1313 m n.p.m. znajduje się 78-metrowy przekaźnik telewizyjny, który widać z daleka i jest jakby symbolem rozpoznawczym szczytu. Z kolei na wysokości 1320 m n.p.m. obserwatorium meteorologiczne.
Na szczycie jest też oczywiście schronisko. Lubimy jem zwłaszcza ja, bo tam podają kawę 😊 Poza tym w zimie często takie schroniska są zbawienne, gdy na dworze ziąb i przeszywający wiatr. Dziś jednak z niego nie korzystamy. Pomimo zimy na szczycie jest bardzo cieplutko, grzeje słoneczko i spokojnie można siedzieć bez kurtki. Aż się nie chce stąd schodzić. Wpatrujemy się w wystające ponad morze chmur szczyty Tatr i Fatry. Cudowny widok.
 
Ze szczytu wracamy tym samym szlakiem, zejście jest błyskawiczne, bo cały czas mamy z górki i w większości szeroką drogą. Z racji, że zostało nam nieco czasu wstępujemy w Ostrawicach do Muzeum Figur Drewnianych. Całkiem przyjemne, aczkolwiek dla mnie nieco kiczowate miejsce. Mimo wszystko warto tu wstąpić i przyjrzeć się, jakie rzeźby wyszły spod dłuta lokalnego artysty, Luďka Vančury. A jest ich tu naprawdę mnóstwo. Jedna obok drugiej tworzą totalny misz masz.
Godziny otwarcia: Pon. – Sob.: 08.00–20.00, Nd.: 09.00–20.00. Wstęp za dobrowolną opłatą.
Trasa pokonana przez nas to około 18 km i tysiąc metrów przewyższenia. Godzin nie liczę, bo na szczyt prawie wbiegliśmy, ale na nim spędziliśmy prawie 2 godziny. Myślę, że 5-6 godzin to czas, jaki trzeba przeznaczyć na samo wejście i zejście. 































 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz