niedziela, 1 maja 2016

Ostas, Cap - 30 kwietnia 2016



Ktoś by powiedział - Znowu skałki i znowu skalne miasto . Ale tak naprawdę każde z nich jest inne i ma swój urok i na każdym z nich można znaleźć magiczne miejsce w postaci punktu widokowego/ vyhlidki. A z nich roztaczają się rewelacyjne widoki na położone poniżej miasteczka, wioski lub w oddali górskie szczyty.
Kilka razy byłam w okolicach Adraspachu i Teplic, ale nie miałam pojęcia, że istnieje coś takiego jak Ostas i Cap, które znajdują się w pobliżu. Dowiedziałam się o nich dzięki wykazowi szczytów do Sudeckiego Włóczykija i szybko zaplanowałam tam wycieczkę. Żałuję, że tak późno poznałam te miejsca, bo w porównaniu z Teplickimi i Adraszpackimi Skalnymi Miastami te są jak dla mnie o wiele bardziej urokliwe. Brak tłumów, brak opłat za wstęp i wspaniałe formy skalne. Do tego jeszcze nowo wybudowana wieża na Capie, z której roztaczają się widoki na cztery strony świata (z opisanymi panoramami).
W sobotni ranek ruszamy do miejscowości Pekov, by dostać się do niebieskiego szlaku, który zaprowadzi nas na szczyt Ostaszu. U podnóża znajduje się dość spory parking. Płatny z tego co pamiętam 40 koron. Niestety, ich nie posiadamy (jakoś uszło naszej uwadze, by je zabrać), więc negocjujemy z panem opłatę w złotówkach. Kończy się ona sukcesem i za 4 zł mamy piękne miejsce na parkingu.
Teraz można się udać w skalny labirynt, mijajac wcześniej osadę domków kempingowych, lokale gastronomiczne, leśny park linowy.


Ostasz to typowa góra stołowa o niewielkiej wysokości, bo zaledwie 700 m n.p.m. W dolnej części Ostasza znajduje się dość spore zgrupowanie skał, zwane Kocim Grodem. W górnej części natomiast skalny labirynt. Przemierzając go można udać się na sam szczyt Ostasza, a zwłaszcza na jego najciekawszą część, czyli platformę widokową o nazwie Frydlanska skała, z której roztacza się niesamowity widok na Karkonosze. Do dziś mam w pamięci moment kiedy w pierwszych wiosennych promykach słońca leżę na tej skale i wpatruję się w ośnieżoną jeszcze Śnieżkę.
Oczywiście nie jest to jedyny punkt widokowy, bo po drodze jest ich kilka, a z każdego z nich piękne widoki na góry.
Wycieczka na Ostasz to tak naprawdę spacer wśród różnie nazwanych form skalnych, jak na przykład: Czarci Samochód, Kopijnik, Zdrajca, Cyganka. Spacer sprawiający wiele przyjemności i zachwytu nad każdą skałą. To też przeciskanie się często między skałami, które w niektórych miejscach wymagają zwinności czy też pochylenia się lub zdjęcia plecaka.
Nazwa Ostasz może być myląca i nie ma ona nic wspólnego ze skałą, która się gdzieś ostała, ale pochodzi od św. Eustachego (zwanego także Ostachem), patrona myśliwych. Warto wspomnieć, że Ostasz był kiedyś terenem myśliwym.
Masyw Ostasza obchodzimy wspomnianym niebieskim szlakiem, który ma około 2 km. Jednak są to bardzo długie kilometry, bo ich pokonanie zajmuje nam około 3 godziny (zachwyt nad każdą skałką, spokojne włóczenie się przez labirynt i błogie lenistwo na szczycie).


Po zachwycie nad Ostaszem pora na Cap. Nie wiem, czego się po nim spodziewać, bo poza sprawdzeniem szlaku na mapie i trasy dojazdu nic na jego temat wcześniej nie czytałam. Ale skoro znajduje się w wykazie szczytów Sudeckiego Włóczykija, to na pewno wart jest tego, by nasze nogi na nim stanęły.
Jedziemy więc do miejscowości Skaly obok Teplic nad Metui i parkujemy na poboczu obok znajdującego się tam hotelu. Na szczyt Czapu prowadzi zielony szlak. Droga jest krótka, ale dość mocno pnąca się w górę. Najpierw mijamy zabudowania, a potem wchodzimy w las. Cap to najwyższy szczyt Teplicko-Adraszpackich Skał. Ma wysokość 786 m n.p.m. 


Po zwiedzeniu Ostasza, szlak na Czap nie robi na nas większego wrażenia, a w zasadzie rozczarowuje nas nieco, do czasu, kiedy naszym oczom ukazuje się wieża widokowa, której wcale się tu nie spodziewaliśmy. Jej widok dodaje Michałowi niesamowitego powera.Wcześniej jednak przechodzimy przez skalną bramę, która  wprowadza na na goły skalny szczyt. Wspomniana wieża to całkiem nowy nabytek. Otwarto ją tu 20 września 2014 roku w ramach projektu "Miejsca pełne widoków w Euroregionie Glacensis". Choć ma tylko 13 metrów, to roztacza się z niej niesamowity widok na wszystkie strony. Do tego dokładnie opisane panoramy, czyli coś co uwielbiamy :) Pogoda dziś jest idealna, więc stoimy i podziwiamy, wpatrujemy się i tak bez końca....
Zejście z Czapu to krótki i szybki spacerek.













































1 komentarz: