niedziela, 10 października 2010

Lubomin - Trójgarb (Góry Wałbrzyskie) - 19 września 2010

Lato zamknięte kluczem ptaków
Zostawia tylko swe wspomnienia
Jesień odważnie stawia kroki
Zaczyna mgłami dyszeć ziemia

A w górach nie ma już nikogo
Niebo na straszy niepogodą
Lato do ciepłych stron umyka
W skłębionych chmurach i strumykach


Dziś pora na kolejną wycieczkę z tych bliższych, w promieniu około godzinę drogi od domu :) Tym razem jednak do miejsca, w którym jeszcze nie byłam. Niedzielnego poranka siadłam nad mapą Sudetów Środkowych i mój wybór padł na Masyw Trójgarbu i Krąglaka. Aby go zdobyć potrzebowaliśmy dostać się do Lubomina, niedaleko Szczawna-Zdroju.
Masyw Trójgarbu i Krąglaka leży na Obszarze Chronionego Krajobrazu Kopuły Chełmca, Trójgarbu i Krzyżowej Góry koła Strzegomia. Terytorialnie należy do Gór Wałbrzyskich, w których już kilka razy zdarzyło mi się być. Jeśli chodzi o sam Trójgarb to jest on widoczny już z daleka z racji swojej specyficznej budowy. Tworzą go bowiem trzy garby o wysokości 778, 757 i 738 m n.p.m. Górują one około 300 metrów nad okolicą. Szczyt stanowi zwornik pięciu odchodzących krótkich grzbietów, m.in. Jagodnika czy Gawrona.

Start rozpoczynamy na parkingu "Bacówki pod Trójgarbem". Niestety, schronisko jest nieczynne. Z wyczytanych później informacji w internecie dowiedziałam się, że raczej w ogóle ono już nie funkcjonuje, co widać po zaniedbaniach. Nie działa nawet dzwonek znajdujący się na drzwiach. Nie udaje nam się więc zdobyć nawet pieczątki do książeczki GOT. Idziemy więc na szczyt. Z tego miejsca prowadzi na niego niebieski szlak. Najpierw przedzieramy się przez zarośniętą drogę tuż za schroniskiem, a potem znajdujemy się już w lesie, gdzie szlak pnie się wysoko w górę. Tu zastaje nas cisza, spokój. Jesteśmy chyba sami w tak cudownym otoczeniu lasu. Po dość intensywnym podejściu idziemy zboczem góry, uważając, aby się nie poślizgnąć, bo z lewej strony mamy dość sporą przepaść. Pomimo tego, że jest to bardzo niski masyw, bo jego wzniesienia nie przekraczają 800 m n.p.m., to jego cechą są właśnie owe strome i faliste zbocza. W końcu docieramy do Skrzyżowania Siedmiu Dróg, przełęczy na wysokości 595 m n.p.m. W tym miejscu krzyżują się leśne drogi prowadzące z miejscowości znajdujących się w okolicach Trójgarbu. Droga jest tu niezwykle błotnista i rozjeżdżona przez "amatorów" rajdów po szlakach. Z jednym z nich wchodzimy w mały konflikt, który mógłby się dla nas źle skończyć. Na szczęście obyło się bez nieszczęścia.

Idziemy wyżej, przed nami jest już niewielki kawałek drogi. Na szczyt prowadzą nas teraz 3 szlaki: niebieski, zielony i żółty. Przemieszczamy się cały czas lasem głównie świerkowym i bukowym, bo taki właśnie porasta Trójgarb. Po jakichś 40 minutach wędrówki znajdujemy się na szczycie. Niestety, widoczność jest z niego mocno ograniczona. Tylko dzięki drobnej wycince drzew mamy malutki widoczek na północ. I nawet udaje nam się dojrzeć Karkonosze ze Śnieżką na czele :) Ot, taka mała rekompensata ograniczonych widoków. Na szczycie znajduje się wiata i ławeczki, na których siadamy, by zregenerować siły. Do wojny funkcjonowało tu także schronisko. Niestety, dziś po nim nie ma nawet śladu, poza informacją zawartą na tablicy. Robimy sobie więc pamiątkowe zdjęcia przy tabliczce z napisem Trójgarb oraz tablicy informacyjnej. Potem wracamy na parking. Zejście zajmuje nam około 30 minut. Tuż przy samym końcu szlaku spotykamy poza "panem rajdowcem" pierwszych ludzi na szlaku - grzybiarzy. Podczas całej wycieczki towarzyszyła nam więc cisza, spokój - prawdziwa jesień w górach.

3 komentarze:

  1. W zeszłym roku i ja miałam swój pierwszy raz na Trójgarbie. Tyle, że ja zdobywałam górę od strony Witkowa Śląskiego jakoś na początku kwietnia. Widok na zaśnieżoną Śnieżkę, równie i Szrenicę był po prostu nieziemski. A śniadanie w tak pięknych okolicznościach przyrody smakowało wyśmienicie. Do tego muszę przyznać, ze brak ludzi na szlaku to cudowne przeżycie - ta cisza jest niesamowita.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten spokój i cisza to chyba największa atrakcja na szlaku. Planuję jeszcze w tym roku tam wrócić i zdobyć Krąglaka. Zobaczymy, co z tego wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No proszę! To jak widać plan mamy podobny. Też mam ochotę przejść z Marciszowa do Szczawna - po drodze zdobywając Krąglak i Trójgarb :) Może się spotkamy na szlaku :)

    OdpowiedzUsuń