Teide - Kilka milionów lat historii |
Legenda głosi, że starożytna księżniczka Guanczów rzuciła
się z tej góry na wieść o śmierci swojego ukochanego w bitwie pod Aguere. Od
jej imienia − Guajara − bierze swoją nazwę góra.
A kim Guanczowie byli? To pierwsi znani mieszkańcy Wysp
Kanaryjskich. Ludność o pochodzeniu berberyjskim. Zamieszkiwali głównie
jaskinie skalne i posługiwali się własnym językiem. Wedlug niektórych badaczy
słowo Guanches ma pochodzić od przeinaczonego Guanchinet – nazwy tubylczej
oznaczającej człowieka (Guan) z Teneryfy (Chinet). Wynika stąd, że nazwa
„Guanczowie” pierwotnie odnosiła się tylko do mieszkańców tej wyspy; dopiero
później zaczęto określać nią całą tubylczą ludność archipelagu.
Dużo można by pisać o Guanczach i jej kulturze, która na
Wyspach Kanaryjskich jest żywa, bo być może nie wiecie, ale na sąsiedniej La
Gomerze tzw. silbadorzy nadal używają języka gwizdów, pozwalającego
porozumiewać się na większe odległości.
My jednak pozostaniemy przy naszej księżniczce i zdobędziemy
trzeci co do wysokości szczyt Teneryfy mierzący 2718 m n.p.m. Położony jest on na
skraju kaldery Las Canadas i oferuje świetny widok na Teide, kalderę oraz całą
okolicę przypominającą krajobraz księżycowy.
Teide z krawatem z zastygłej lawy |
Start naszej wycieczki ma miejsce na parkingu Canada Blanca
(28.2235919N, 16.6279947W). Tu bezpłatnie zostawicie swój samochód. Warto
jednak pamiętać, że miejsce to jest popularne i dość szybko się zapełnia. Atrakcja
po drugiej stroni ulicy, czyli Roques de Garcia sprawia, że na parkingach jest
sporo aut. Kiedy przejeżdżamy tu około godziny 8.00 jest jeszcze pusto. Ale jak
wrócimy około godziny 13.00 będzie trwała walka o wolną przestrzeń.
W tym miejscu znajduje się centro de Visitantes de Cañada
Blanca, gdzie można bezpłatnie zwiedzić wystawę poświęconą zwłaszcza aspektom
geologicznym i geograficznym oraz astronomicznym Teneryfy. Je zwiedzimy na
powrocie, bo o tej godzinie jest zamknięte.
![]() |
Inwersja, a pod nią Gomera |
Teraz kierujemy się na żółty szlak PR-TF 86, którym
początkowo idziemy około 800 metrów wąską ścieżką do rozwidlenia szlaków, na
którym nadal idziemy przed siebie. Na tym pierwszym odcinku szlak jest płaski,
więc nie ma jak się zmęczyć ani rozgrzać (oj, chłodny dziś poranek na tej
wysokości). Jednak za skrzyżowaniem zaczyna się on zakosami dość ostro piąć w
górę, by wyjść na wysokości około 2400 metrów na przełęczy Degollada de Ucanca.
Już stąd widoki zapierają dech, zwłaszcza gdy się spojrzy na Teide i położoną
poniżej kalderę. Zastygła lawa robi wrażenie. Z drugiej strony z kolei mamy piękną
inwersję, pod którą skrywa się La Gomera.
Tu chwila przerwy i gnamy wyżej. Jakieś 300 metrów
przewyższenia pokonujemy nadzwyczaj szybko, zwłaszcza że tylko pierwszy odcinek
drogi jest dość stromy. Potem idziemy w zasadzie po terenie z niewielkim
przewyższeniem. Zmęczyć jakoś nie ma się za bardzo jak. Gdy człowiek idzie i
chłonie krajobrazy nawet nie wie, kiedy znajduje się na szczycie. 4,5 km, 600
metrów przewyższenia i w półtorej godziny mamy swój cel!
Jejku, jak tu jest pięknie. Panoramiczny widok w każdą
stronę: Teide w całej jego okazałości, stary wulkan Pico Viejo, formacja skalna
Roques de García, południowa część wyspy, obserwatorium słoneczne oraz inwersja
nad La Gomerą.
Na szczycie okienko z widokiem na Teide. Czym ono jest dokładnie?
To pozostałości po dawnym obserwatorium astronomicznym. W wietrzny dzień można
się schronić za kamiennym murem, obok którego ktoś ułożył coś, co przypomina
stół i krzesła.
Spędzamy tu dość sporo czasu, ale pora wracać, bo mamy planie jeszcze dziś jedno miejsce. Nie wiem,
dlaczego, ale wróciliśmy tę samą drogą, choć można było zrobić taką ładną pętelkę.
Cała trasa to około 10 km i około 700 metrów przewyższenia.
Widoki są na każdym centymetrze wulkanicznej skały, po której będziecie stąpać,
gdy wybierzecie się na tę naprawdę wartą polecenia wycieczkę.
Widok na parking |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz