Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Sądecki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Sądecki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 lutego 2022

Szczawnica - Bryjarka - Bereśnik - luty 2022

 Szczawnica to niezwykle urokliwe miasteczko. Leży ona w dolinie potoku Grajcarka, który jest prawym dopływem Dunajca. Większa część zabudowy i terenów miasta znajduje się w obrębie Beskidu Sądeckiego, natomiast za doliną potoku Grajcarka wznoszą się już Pieniny. Zabudowa miasta zlokalizowana jest między Pieninami (głównie Małymi Pieninami) a pasmem Radziejowej (Beskid Sądecki).

Miasto tradycyjnie dzieli się na dwie tak jakby części: Szczawnicę Dolną, której główna zabudowa koncentruje się na wysokości 435-480 m n.p.m. oraz Szczawnicę Wyżnią, z główną zabudową na wysokości od 460 do 520 m n.p.m. Pomiędzy nimi znajduje się Centrum, zaś w kierunku północnym, w dolinkę Szczawnego Potoku wspinają się zabudowania dzielnicy zdrojowej. I to one właśnie stanowią najładniejszą i chyba najbardziej popularną część Szczawnicy.

Jeśli chodzi o parkowanie w Szczawnicy, to raczej miejsc ku temu przeznaczonych jest sporo. Chyba wszystkie są płatne, ale nie ma się co dziwić skoro ruch tu jest ogromny. My tradycyjnie parkujemy na ulicy Zdrojowej  blisko uzdrowiska, w pobliżu znajdującego się tu kościoła. Koszt za 4 godziny postoju wyniósł nas 16 zł (wychodzi 4 zł za godzinę). Miejsce to nam najbardziej odpowiada pod kątem celu dzisiejszej wycieczki.  Będzie to popołudniowa wycieczka z zapowiadanym okienkiem pogodowym. 
Z parkingu od razu kierujemy się na szlak żółty i czerwony, prowadzący nas w stronę Bryjarki i Bacówki pod Bereśnikiem. Uderza nas dość silny podmuch wiatru i czuć lekki mróz.
Zanim opuścimy miasto mijamy po drodze kilka pomników czy też obelisków: Henryka Sienkiewicza, Józefa Dietla, Józefa Szalaya. Znajduje się tu też Muzeum Uzdrowiska Szczawnica.

Docieramy do rozdroża, gdzie jest szlakowskaz informujący, że do bacówki pod Bereśnikiem żółtym szlakiem mamy 45 minut. Z każdym pokonywanym w górę metrem odsłaniają się przez nami coraz ładniejsze widoki, zwłaszcza na Pieniny i Beskid Sądecki. Widzimy tylko, że Gorce są skryte warstwą chmur. Pomysł więc, by przybyć w ten rejon wydał się jak najbardziej trafny i słuszny.
Pierwszym miejscem, gdzie się zatrzymujemy jest Bryjarka (679 m). To niewybitny szczyt górujący nad Szczawnicą. Wznosi się ona około 230 m nad dno doliny Grajcarka. Szczyt Bryjarki był od dawna celem spacerów mieszkańców i kuracjuszy uzdrowisk Szczawnicy.

W 1897 i 1901 r. poprowadzono na szczyt ścieżki spacerowe i zamontowano ławki. Postawiono tu także drewniany krzyż. Z wierzchołka, na którym stoi oświetlony nocą metalowy krzyż, roztacza się widok na Szczawnicę, Małe Pieniny i Pieniny Właściwe. Od tego miejsca śmiało można rzec, że szlak obfituje cały czas w widoki. Przez chwilę nawet widać zarys Tatr, które potem ponownie odsłonią się wraz z zachodzącym słońcem.
Z Bryjarki kierujemy się w stronę bacówki pod Bereśnikiem (można wrócić na szlak, ale można także iść ścieżką prowadzącą do szlaku). Bacówka pod Bereśnikiem została otwarta dla turystów w 1989 – wybudował je Oddział Pieniński PTTK w Szczawnicy. Schronisko, ze względu na bliskość Szczawnicy jest bardzo popularne, zwłaszcza że dojście tu zarówno zimą, jak i latem nie sprawia większych problemów. Pamiętam, że w tej bacówce byliśmy jakieś 2 lub 3 lata  temu (również podczas ferii zimowych). Dziś również tu wróciliśmy, wiedząc że skoro ma być okienko pogodowe, to można liczyć na widoki. I one faktycznie są ładniejsze niż podczas poprzedniego pobytu. 

Po spędzonej mniej więcej godzinie w schronisku decydujemy, że do Szczawnicy zejdziemy przechodząc przez Bereśnik. Obok niego biegnie żółty szlak turystyczny, ale on omija sam wierzchołek Bereśnika, prowadząc przełęczą między nim a Cieluszkami Bereśnik jest to szczyt o wysokości 843 m n.p.m. w Paśmie Radziejowej w Beskidzie Sądeckim. Jego toki pokryte są lasem prawie całkowicie, z wyjątkiem obniżających się ku Szczawnicy stoków południowych zalesionych w niewielkim stopniu, dzięki czemu roztaczają się stamtąd widoki na Szczawnicę, Małe i Właściwe Pieniny, a także Tatry. Na południowo-zachodnich stokach Bereśnika znajduje się właśnie bacówka pod Bereśnikiem, którą przed chwilą opuściliśmy.

Przez sam szczyt Bereśnika jednak nie przechodzimy, gdyż znajduje się on kilkanaście metrów od szlaku, a jest sporo śniegu. Schodzimy więc drogą wzdłuż osiedla Węglarzyska. Tuż po opuszczaniu lasu wychodzimy na zapierającą dech w piersiach polankę. Widok stąd jest rewelacyjny, zwłaszcza że pogoda bardzo się poprawiła. Widać ładnie Tatry. Przepięknie rysuje się stąd panorama Pienin i Beskidu Sądeckiego oraz położona poniżej Szczawnica. Teraz praktycznie cała droga do momentu wejścia o centrum Szczawnicy obfituje w widoki. Ostatni odcinek to pokonanie oblodzonych chodników miasta.

Wycieczka do schroniska pod Bereśnikiem i powrót przez jego szczyt w normalnych, to znaczy letnich, bezśniegowych warunkach, to spacer na mniej więcej 2-2,5 godziny. Nam dziś zajmuje nieco dłużej, ale tylko dlatego, że wiele czasu spędzamy na robieniu zdjęć i zabawie na śniegu. Na pewno obfituje ona w super widoki z wielu miejsc na trasie. 







































wtorek, 1 lutego 2022

Tylmanowa - Koziarz - luty 2022

 Koziarz mający wysokość 943 m n.p.m. to szczyt w grzbiecie głównym Pasma Radziejowej w Beskidzie Sądeckim. Znajduje się w zachodnim końcu tego pasma, pomiędzy Jaworzynką (936 m) a Suchym Groniem (855 m). Zachodnie stoki Koziarza opadają do Dunajca. We wschodnim kierunku od Koziarza odchodzi niski grzbiet oddzielający dolinę potoku Kąty od doliny Obidzkiego Potoku. Na grzbiecie tym i w dolinach potoków rozłożone są przysiółki Obidzy. 

Można na niego dostać się z kilku miejsc, a najszybsze wejście prowadzi z okolic Obidzy. Tam można podjechać niemal pod samą wieżę. Tuż przy żółtym szlaku jest miejsce parkingowe i po zostawieniu samochodu mamy do przejścia tylko 20 minut. Dojazd jednak w to miejsce zimą jest nieosiągalny podczas opadów śniegu. Nie tam się tam „zwykłym” samochodem dojechać. Dziś, kiedy do tego miejsca dotarliśmy, śniegu było po kolana. 

Tak więc obieramy inną opcję. A ona to 6 km, 600 metrów w górę i śnieg po kolana praktycznie na całej trasie 😉 Jako miejsce startu wybraliśmy bowiem Tylmanową i zielony szlak prowadzący stąd na Koziarz. 
Zatrzymujemy się tuż obok rzeki w przysiółku Masztelarze, niedaleko mostu przerzuconego nad Dunajcem (nie ma tu oficjalnego parkingu, ale jest sporo miejsca i chyba można pozostawić samochód). Pierwszy odcinek przemierzamy asfaltową drogą. Po krótkiej chwili skręcamy w lewo i maszerujemy wzdłuż zabudowań aż do końca asfaltu. Wkraczamy na leśną ścieżkę, a po chwili docieramy do pierwszego na trasie stromego podejścia. Potem teren nieco się wypłaszcza. Po drodze mijamy kilka chatek (z opcją wynajęcia ich na nocleg). Obecnie jednak wszystkie są pozamykane na cztery spusty, bo mam wrażenie, że martwy sezon zagościł tu na dobre. 

Po około półtorej godzinie od wyruszenia z Tylmanowej docieramy do przepięknie widokowej polany Kolebisko. Widać stąd Tatry, ale niestety one dziś skryły się za chmurami. Nie ma jednak co narzekać, ponieważ widoczność jest całkiem dobra, a i przebłyski słońca widać na horyzoncie. A na powrocie zobaczymy nawet piękny zachód słońca. 
Na polanie chwila przerwy – dzieci atakują huśtawkę. Następnie kontynuujemy wędrówkę zielonym szlakiem w kierunku szczytu Jaworzynka. Maszerujemy lasem, a po około 15 minutach docieramy do skrzyżowania szlaków zielonego z żółtym (tu właśnie latem można dojechać samochodem – są nawet wyznaczone miejsca do parkowania). W tym miejscu skręcamy w lewo. Od wieży widokowej na Koziarzu dzieli nas już niespełna kilometr. Na skrzyżowaniu szlaków znajduje się miejsce postojowe dla samochodów, a także drewniana wiata ze stołem i ławkami.

Idziemy teraz niezwykle widokowym szlakiem. Przed nami widać wieżę, wznoszącą się ponad szczyt. Ostatni fragment podejścia na Koziarz wymaga pokonania bardziej stromego odcinka, ale nie jest on jakiś specjalnie męczący. 
Po jakichś 3 godzinach wędrówki (tak wiem, strasznie długo, ale całą drogę przecieraliśmy szlak) pojawiamy się na Koziarzu, gdzie wieje niemiłosiernie. Na szczęście mamy zapowiadane dziś okienko pogodowe. Co prawda nie jest on idealne, ale ważne, że można dostrzec z wieży panoramy. 

W 2015 r. w ramach szerszego programu budowy wież widokowych i tras turystycznych w rejonie Koziarza wykonano i oznakowano nowe szlaki turystyki rowerowej i narciarskiej, a na Koziarzu wybudowano nową wieżę widokową. To jedna z czterech wież, jakie powstały w tym rejonie. Takie same mamy na Gorcu, Lubaniu i Magurkach. Wieża na Koziarzu podobnie jak na Gorcu, Magurkach czy Lubaniu jest obudowana, dlatego też nawet osoby z lękiem wysokości mogą poczuć się na niej pewniej. 

Z Koziarza wracamy tym samym szlakiem. Mieliśmy w planach zrobienie małej pętelki, ale warunki nas do tego zniechęciły. Jeśli na szlaku było tyle śniegu, to na bocznych ścieżkach zapewne byłoby go jeszcze więcej. 
Cała trasa to około 12 km wędrówki. Jest bardzo widokowa, choć nam z racji nie do końca ładnej pogody, nie udało się podziwiać wszystkich.