Łomnica kusi nas od dawna. W tym roku mieliśmy w planach na
nią wjechać ze Skalnatego plesa. Już prawie kupiliśmy tydzień wcześniej
ostatnie bilety na kolejkę. Pogoda zapowiadała się w miarę stabilna, więc można
było taki zakup zaryzykować. Jednak w ostatniej chwili podjęliśmy decyzję, że
jak na razie z wjazdu rezygnujemy. I to była słuszna decyzja, bowiem w piątek
pogoda nie sprzyjała podziwianiu widoków ze szczytu Łomnicy. Może uda się
wjechać tam zimą.
Skoro jednak przy okazji Łomnicy miało być Skalnate pleso, to na nie pomimo niezbyt przychylnej nam pogody powędrować możemy. Nie jest wysoko i daleko (jakieś 2,5-3 godziny wędrówki), jest schronisko, więc w razie deszczu można się gdzie skryć. A poza tym Michał zawsze chciał tam pójść.
Podjeżdżamy do Tatrzańskiej Łomnicy. I tu ważna wiadomość – w miejscowości, tuż pod samą stacją kolejki znajduje się ogromny bezpłatny parking. Chyba jedyny bezpłatny w bliskiej okolicy szlaków na tatrzańskie szczyty. Pora jest jeszcze wczesna, więc praktycznie cały parking jest wolny. Podejrzewam, że oblężenie przeżywa on w sezonie zimowym.
Skoro jednak przy okazji Łomnicy miało być Skalnate pleso, to na nie pomimo niezbyt przychylnej nam pogody powędrować możemy. Nie jest wysoko i daleko (jakieś 2,5-3 godziny wędrówki), jest schronisko, więc w razie deszczu można się gdzie skryć. A poza tym Michał zawsze chciał tam pójść.
Podjeżdżamy do Tatrzańskiej Łomnicy. I tu ważna wiadomość – w miejscowości, tuż pod samą stacją kolejki znajduje się ogromny bezpłatny parking. Chyba jedyny bezpłatny w bliskiej okolicy szlaków na tatrzańskie szczyty. Pora jest jeszcze wczesna, więc praktycznie cały parking jest wolny. Podejrzewam, że oblężenie przeżywa on w sezonie zimowym.
Od stacji „Start” w górę stoku wiedzie szeroka ścieżka, która przebiega wzdłuż trasy kolejki. Las jest mocno przerzedzony, dzięki czemu otwarty jest widok na Łomnicę. Pod górną stacją kolejki szlak prowadzi kilkoma zakrętami, odchodząc nieco w lewo od przebiegu wyciągu. Ścieżka dołącza się do czerwono znakowanej Magistrali Tatrzańskiej, przechodząc następnie obok Schroniska Łomnickiego (słow. Skalnatá chata). Szlak na odcinku od stacji Start do Skalnatej chaty jest stromy i można to odczuć. Poza tym w wielu miejscach podłoże jest luźne i łatwo poślizgnąć się, zwłaszcza podczas wejścia. Ostatni odcinek to w zasadzie dowolność podejścia szerokim stokiem narciarskim. Każdy wybiera tu swój wariant. Można pokona ten odcinek częściowo lasem, a częściowo stokiem narciarskim (drugi wariant bardziej stromy).
Skalnate pleso, kiedy się na nie patrzy z dołu wydaje się bardzo bliskie i takie wrażenie można odnieść podczas całej wycieczki. Ale to oczywiście mylne przekonanie, bowiem do pokonania jest ponad 800 metrów w górę.
Po mniej więcej 2,5 godzinie wędrówki docieramy do Skalnatej chaty, zwanej Łomnickim schroniskiem.
Historia schroniska sięga aż XIX wieku. Pierwotnie wędrowcy nocowali w pobliżu miejsca, w którym stoi dzisiejszy budynek. W 1841 roku wymurowano kolebę, zaczątek schroniska, która dziś znajduje się z jego tylnej strony. Skalnatá chata stopniowo była rozbudowywana (1877 r.), aż w 1914 roku osiągnęła pełną formę małej chatki. Dziś schronisko jest niezwykle urokliwe i na szczęście pozbawione tłumów. Mam wrażenie, że największy ruch skupia się kilkanaście metrów wyżej, w miejscu, gdzie jest stacja kolejki. W środku nie ma za wiele miejsca, jest kilka stołów i ław. W pogodne dni można spocząć też na zewnątrz, gdzie znajdują się stoliki oraz wygodne pufy, z których korzystaliśmy podczas poprzedniego pobytu w Skalnatej chacie.
Spędzamy więc jakąś godzinę w okolicy Skalnatego plesa. Łomnicki Staw leży na wysokości 1751 m n.p.m. Powierzchnia jeziorka wynosi 1,23ha, a głębokość dochodzi do 2m. Staw schowany jest na tyłach stacji kolejki linowej i nieco ginie wśród zabudowań. Z okolic stawu roztacza się wspaniały widok na Łomnicę (2634 m n.p.m.), Kieżmarski Szczyt (2556 m n.p.m.) i Huncowski Szczyt (2352 m n.p.m.). Pamiętam, że jak byłam tu jakieś 2 tygodnie temu, to w stawie było wiele wody.
Zafundowaliśmy sobie wtedy także spacer wokół niego ciekawą
ścieżką edukacyjną. Dziś stawu nie ma. Woda zniknęła z niego prawie
całkowicie. Szkoda, bo chcieliśmy również
obejść go wokół.
Obok jeziora powstały stacje kolejki: górna stacja kolejki linowej na Łomnicę z Tatrzańskiej Łomnicy na szczyt Łomnicy (wybudowana w latach 1936–1940) oraz wyciągu krzesełkowego na Łomnicką Przełęcz (2190 m n.p.m.).
Powyżej jeziora, na zboczu Huncowskiego Szczytu (1783 m), działa obserwatorium nad Łomnickim Stawem, założone w 1943. W budynku obserwatorium znajduje się stacja meteorologiczna należąca do Instytutu Geofizycznego w Bratysławie.
Obok jeziora powstały stacje kolejki: górna stacja kolejki linowej na Łomnicę z Tatrzańskiej Łomnicy na szczyt Łomnicy (wybudowana w latach 1936–1940) oraz wyciągu krzesełkowego na Łomnicką Przełęcz (2190 m n.p.m.).
Powyżej jeziora, na zboczu Huncowskiego Szczytu (1783 m), działa obserwatorium nad Łomnickim Stawem, założone w 1943. W budynku obserwatorium znajduje się stacja meteorologiczna należąca do Instytutu Geofizycznego w Bratysławie.
Wycieczka na Skalante pleso to propozycja mniej więcej na pół lub ¾ dnia, ale spokojnie można połączyć ją na przykład z wejściem na Świstówkę Roztocką. Pomimo tego, że nie pokonujemy jakichś dużych dystansów, to trzeba podejść jednak nieco w górę. Widoki jednak są tego warte.
Z jednej strony szkoda, że nie dane Wam było wjechać na Łomnicę, ale z drugiej, przy takiej pogodzie rzeczywiście by sporo się straciło. Widoki że szczytu są super, więc jak będziecie mieli okazję pojawić się na nim zimą przy dobrej pogodzie, to na prawdę warto :) A zimą to krajobraz dopiero ukazuje górski charakter ;)
OdpowiedzUsuńMam plan, by tam się wspiac bez kolejki :)
UsuńTo jest dobry plan. Pozostaje mi tylko trzymać kciuki i życzyć powodzenia :)
UsuńMi udało się to dwukrotnie, latem i zimą, dwoma różnymi drogami. Bardzo fajny szczyt. I sam jest ładny, a i widok z niego ciekawy.