 |
Orlik |
Poszukiwanie Tysięczników Ziemi Kłodzkiej to jedna z
lepszych przygód związanych ze zdobywaniem odznak górskich. A wszystko dlatego,
że większość ze szczytów znajduje się poza znakowanymi ścieżkami. Masyw
Śnieżnika, Góry Bialskie, Góry Orlickie i Wielka Sowa - łącznie 32 szczyty.
Niby sporo, niby nie. Ale to nie ma znaczenia, bo zabawa przy ich zdobywaniu
jest przednia. O ile w Masywie Śnieżnika jest łatwiej, bo mam wrażenie, że sieć
szlaków jest bardziej rozwinięta, o tyle w Górach Bialskich bywa czasem ciężko.
Najczęściej mając mapę elektroniczną i GPS zlokalizować szczyt nie jest ciężko.
Trudniej za to jest znaleźć tabliczkę z jego oznaczeniem. Podczas tej wyprawy
około 10-15 minut poszukiwaliśmy tabliczki z oznaczeniem Suchej Kopy Już nawet
prawie zwątliliśmy, ale w końcu się udało. Z racji tego, że dziś takowych
szczytów mieliśmy odnaleźć 5, to potem urządziliśmy zabawę to, kto pierwszy
dostrzeże daną tabliczkę.
Dziś za cel obieramy sobie Góry Bialskie. Pomijając fragment
szlaku prowadzący na Czernicę, gdzie znajduje się wieża widokowa, to
praktycznie pozostałą część wycieczki, czyli jakieś 20 km pokonywaliśmy
ścieżkami, a czasem nawet bez ścieżek, przedzierając się między drzewami.
Pusto, dziko, cicho, spokojnie – tak jak lubimy. Tylko na Czernicy spotykamy
grupkę osób.
 |
W drodze na Suchą Kopę |
Startujemy z parkingu położonego obok Przełęczy Płoszyna w
punkcie oznaczonym na mapie jako Piekielnica (718 m n.p.m.) i kierujemy się
na niebieski szlak, którym zmierzamy tylko przez chwilkę, bo dość szybko
opuszczamy go, skręcając w lewo na nieoznakowaną dość mocno zaniedbaną leśną
ścieżkę, która ma nad doprowadzić na pierwszy tego dnia tysięcznik, czyli
wspomnianą już Suchą Kopę. Szlak zwłaszcza na tym odcinku jest dość stromy. Nie
ma się co dziwić, gdyż do pokonania na odcinku z przełęczy na Suchą Kopę mamy
około 350 metrów
w górę. Szybko się rozgrzewamy, ale też potem szybko wychładzamy, bo kolejny
odcinek drogi, w zasadzie do samego szczytu będzie prowadził niemalże po
płaskim. Droga prowadzi głównie lasem, ale co jakiś czas pojawiają się ładne
widoki, np. na Czarną Górę. Dojście do pierwszego szczytu nie było trudne.
Ostatni odcinek, po zejściu ze ścieżki szliśmy lasem, głównie po pniach
ściętych drzew i gdyby nie to, że długo nie mogliśmy znaleźć oznaczenia na
drzewie, to ze zdobyciem Suchej Kopy nie byłoby żadnego problemu. A może my po
prostu mieliśmy pecha, że cały czas nam umykała tabliczka, gdy robiliśmy
kolejne okrążenie w jej okolicy.
 |
Za nami wieża na Czernicy |
Dojście z Suchej Kopy (1063
m n.p.m.) na kolejny szczyt, Suszycę (1047 m n.p.m.) wydawało się
prostym spacerkiem, ale jednak okazało się, że nie tak łatwo było wydostać się
z lasu i dotrzeć na interesującą nas ścieżkę. Nagle bowiem ścieżka się
skończyła, a my stanęliśmy twarzą w twarz z drzewami, których minięcie nie było
takie łatwe, a frustracja była o tyle większa, że interesująca nas ścieżka była
jakieś 100 metrów
od nas. Zaczęliśmy więc przedzieranie się i przeciskanie między drzewami. I na
szczęście się udało. Potem już na szczęście było łatwo i udało się zdobyć
kolejny tysięcznik Ziemi Kłodzkiej.
Z racji tego, że dziś na jakieś rewelacyjne widoki nie
mogliśmy dziś liczyć, bo wędrowaliśmy głownie między drzewami, to
zdecydowaliśmy się podejść na Czernicę i znajdującą się tam wieżę widokową. Z
niej na pewno widoki będą zachwycające. Nie przeczuwaliśmy jednak, że do niej
tak długa droga. W zasadzie cały czas była ona przed naszymi oczami, ale cały
czas daleko i wysoko, zwłaszcza, że zeszliśmy sporo niżej ze zdobytego właśnie
tysięcznika. Ogólnie celem było dostanie się do czerwonego szlaku prowadzącego
na Czernicę.
 |
Z Orlika na Rude Krzyże |
Czernica (1083
m n.p.m.) Stanowi najwyższe wzniesienie północnej części
Gór Bialskich, na północ od Przełęczy Suchej i dobry punkt widokowy na Góry
Bialskie, Góry Złote i Masyw Śnieżnika; jest jedną z dominant krajobrazowych w
tej części Sudetów. Na zachodzie przechodzi w Jawornik Kobyliczny (995 m n.p.m.), w kierunku
wschodnim odchodzi ramię Płoski (1035
m n.p.m.). Jeszcze do niedawna Czernica nie była tak
atrakcyjna, ale z racji wybudowanej tam w 2014 roku drewnianej wieży widokowej
jest teraz częstym miejscem wycieczek w tych rejonach.
Szlak czerwony, którym na Czernicę zmierzamy w kilku miejscach
odsłania przed nami ładne widoki. Na Czernicy spotykamy kilka osób. Nie
siedzimy jednak tu długo, ponieważ czuć zimno, a do tego dość mocno wieje. Poza
tym wejście na Czernicę to tak naprawdę dopiero połowa naszej wycieczki. Wszak
czekają jeszcze na nas dziś 3 tysięczniki.
Kierujemy się teraz w stronę Przełęczy Suchej (1001 m n.p.m.). W jej kierunku północnym ciągnie się grzbiet łączący się poprzez przełęcz Wielkie Rozdroże (964 m n.p.m.) z Czernicą. W kierunku południowo-wschodnim odchodzi grzbiet, na którym znajdują się Jawornicka Kopa (1052 m n.p.m.), Orlik (1068 m n.p.m.) i graniczny szczyt Rude Krzyże (1053 m n.p.m.) Właśnie na te 3 szczyty teraz będziemy zmierzać. Na szlaku znajduje się tylko Rude Krzyże. Pozostałe 2 szczyty należy zdobyć leśnymi ścieżkami, ale nie jest to trudne, choć tabliczki z oznaczeniami przy ścieżkach się nie znajdują, ale trzeba, zwłaszcza przy Jawornickiej Kopie poszukać ich w lesie.
 |
Widoki z wieży na Czernicy |
Z Przełęczy Suchej kierujemy się w stronę Jawornickiej Kopy dość przyjemną ścieżkę, prowadzącą nieco pod górę, bo do pokonania mamy tylko 50 metrów przewyższenia. Równie przyjemna jest droga na Orlika, może tylko miejscami nieco podmokła. Za to ze znalezieniem szczytu nie mamy większego problemu. Drzewo z tabliczką jest tuż przy samej ścieżce.
Kolejny i ostatni tego dnia szczyt to Rude Krzyże. Leży on na szlaku, ale do tego szlaku trzeba się dostać. Znów leśnymi, nieoznakowanymi ścieżkami. Co my byśmy zrobili bez mapy w telefonie? Tu drzewa stają się nieco niższe i pojawiają się widoki. Rude Krzyże leży na granicznym szlaku zielonym i w sumie nagle po wejściu na ten szlak ze ścieżki wyłania nam się tabliczka z oznaczeniem szczytu.
 |
Prawdziwki na szlaku w ogromnej wielkości i ilości :) |
Po jego zdobyciu rozpoczynamy zejście na parking na Przełęczy Płoszyna. Znowu leśnymi ścieżkami, bo tak będzie szybciej. Tym razem jednak mapa nas zawiodła,bo jednej z oznaczonych ścieżek na niej po prostu nie było, więc byliśmy zmuszeni do niezbyt fajnego zejścia, tak trochę na przełaj. Na szczęście zakończyło się to powodzeniem i znaleźliśmy się na szerokiej leśnej drodze, która doprowadziła nas na sam parking. Jednak mniej więcej w połowie drogi zejściowej uświadomiłam sobie, że popełniłam taktyczny błąd, bo w niedalekiej okolicy od Rudego Krzyża (jakiś 1 km drogi) był Jawornik Graniczny, którego też potrzebujemy do naszej kolekcji Tysięczników Ziemi Kłodzkiej. No nic, będzie musiał poczekać na następną wyprawę. Dziś i tak sporo powędrowaliśmy: 23 km w 7 godzin, z czego część drogi to przedzieranie się miedzy drzewami, poszukiwanie ścieżek i tabliczek. Warto jednak zaznaczyć, że w Górach Bialskich sieć nieoznakowanych ścieżek jest bardzo rozbudowana, stąd można wędrować, wędrować i wędrować, nie spotkawszy przez cały dzień nikogo na szlaku ;)
 |
Sucha Kopa |
 |
Z Suchej Kopy na Suszycę |
 |
Suszyca |
 |
Widok na Czernicę |
 |
Podejście czerwonym szlakiem na Czernicę |
 |
Widoki z wieży |
 |
Jawornicka Kopa |
 |
Rude Krzyże |
 |
Na szlaku z Suszycy na Czernicę |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz