 |
Sokolica |
Babia Góra to ostatni ze szczytów, którego Michaśko
potrzebował, aby zdobyć odznakę Mała Korona Beskidów. Ja zdobyłam ją podczas
weekendu majowego tego roku, ale czekałam na weryfikację na niego, bo
wiedziałam, że na Babiej Górze będziemy w wakacje. I tak też się stało.
Zaplanowaliśmy, że na zakończenie pobytu w Tatrach Słowackich i Niżnych
podjedziemy do Zawoi, gdzie po przenocowaniu rankiem ruszymy na szczyt.
Nie wiem dlatego, ale Babia Góra zawsze wydawała mi się
szczytem, na który idzie się dość długo. Przekonanie wzięło się być może stąd,
że jest ona wysoka, jeśli chodzi o Beskidy. Tak naprawdę można ją zdobyć
szybciej niż Śnieżkę i mam wrażenie, że mniej się zmęczyć. Przekonałam się o
tym kolejny raz.
Po wczorajszym deszczowym dniu wita nas piękny, słoneczny
poranek. Startujemy na Przełęcz Krowiarki. Pomimo, że godzina jest wczesna, to
parkingi są już prawie całe zapełnione. Przełęcz znajduje się na wysokości
około 1000 metrów,
więc mamy do pokonania nieco ponad 700 metrów przewyższenia, które czuć będzie tak
naprawdę tylko na pierwszym odcinku podejścia, prowadzącym na punkt widokowy na
Sokolicę. Przełęcz Krowiarki oddziela masyw Babiej Góry od Pasma Policy. Jest
najwyżej położoną przełęczą komunikacyjną w Beskidzie Zachodnim. Jej nazwa
pochodzi od ludowego określenia krowiarki oznaczającego
pasterki wypasające krowy. Babia Góra znajduje się na terenie BPN, więc zanim wejdziemy na szlak
kupujemy bilety wstępu. Warto wspomnieć, że na polanie znajduje się też grób
Zenona Klemensiewicza, który zginął w 1969 roku w katastrofie lotniczej na
nieodległej Policy.
 |
Już prawie na Babiej Górze |
Bilety kupione, można ruszać. Kierujemy się na czerwony
szlak (Główny Szlak Beskidzki) prowadzący na szczyt Babiej Góry. Pierwszy
odcinek szlaku (do Sokolicy) jest wyjątkowo stromy i męczący, co widać choćby
po zagęszczeniu poziomic na mapie. Ale mam wrażenie, że to jedyny bardziej
stromy odcinek pod górę na całej trasie. Kilka jeszcze będzie takich stromych
na zejściu, ale one nie będą wymagały wysiłku, ale zwiększonej ostrożności.
Pierwszy nasz odcinek szlaku jest to więc mozolne, około
50-minutowe podejście gęstym lasem na Sokolicę. Ścieżka przecina tzw.
Zubrzyckie Stromizny, a widoki ograniczają się do niewielkich prześwitów w
kierunku Pasma Policy. Ale to, co się zobaczy po osiągnięciu punktu widokowego
na Sokolicy oraz na całym dalszym odcinku trasy na Babią Górę wynagradza
wszelkie wcześniejsze trudy. Sokolica (1367 m n.p.m.) oferuje widoki na północne
zbocza Babiej Góry, Małą Babią Górę, Mędralową oraz Pasmo Jałowieckie.
Na Sokolice chwilkę odpoczywamy i ruszamy dalej. Mijamy
rozdroże z zielonym szlakiem, kierując się w stronę punktu widokowego na Kępie
(1521 m
n.p.m.). Tu widoki są o wiele piękniejsze. W całej okazałości ukazuje się Pasmo
Policy, a także Pasmo Orawsko-Podhalańskie, a w oddali także Gorce i
Beskid Wyspowy.
 |
Kępa |
Zerkamy na widoczną poniżej Sokolicę – widać, jaki spory
kawałek drogi już przeszliśmy. Ale jeszcze i tak nieco drogi przed nami i to
ciągłe złudzenie, że widać szczyt Babiej góry, który jednak szczytem jeszcze
nie jest. Droga od tego momentu jest już czystą przyjemnością, zwłaszcza, że
mamy widoki w każdą stronę.
Kolejnym punktem na naszej trasie będzie Gówniak (1617 m n.pm.) z silnie
zwietrzałymi Wołowymi Skałami. Stąd na szczyt Babiej Góry już tylko 100 metrów w pionie. W
poziomie też nie jest daleko. Gówniak jest jednym z tzw. pięciu szczytów
grzbietowych Babiej Góry i jest często mylnie brany przez turystów za właściwy
szczyt Babiej Góry, zwłaszcza, gdy na szczyt zmierza się podczas niesprzyjającej pogody. Sama przyznam,że kiedy pierwszy raz szlam na Babią z Krowiarek też myślałam, że to już szczyt, a okazało się, że za Gówniakiem jest szczyt kolejny :)
Cały odcinek grani na szczyt obfituje we wspaniałe widoki, w wyższych
partiach również na stronę południową, gdzie zaczyna być widać Tatry,
Orawę i Małą Fatrę. Jak dla mnie jest zdecydowanie przyjemniejszy niż ten, którym się idzie z Markowych Szczawin.
 |
Tu przy pięknej pogodzie pięknie widać Tatry... |
Po mniej więcej 2,5 godzinie od startu znajdujemy się na szczycie Babiej Góry (1725 m n.p.m.). Szczyt jest rozległy, kojarzący mi się ze Śnieżnikiem i zazwyczaj wietrzny. Babia Góra, a dokładnie Diablak to poza Tatrami najwyższy szczyt w Polsce, ale drugi co do wybitności (nasza Śnieżka jest bardziej wybitna :))
Pochodzenie nazwy Babia Góra tłumaczą liczne legendy ludowe. Jedna z
nich mówi, że jest to kupa kamieni wysypanych przed chałupą przez babę –
olbrzymkę, według innej to kochanka zbójnika, która skamieniała z żalu
widząc, jak niosą jej zabitego ukochanego.
Na kopule szczytowej, oprócz muru wzniesionego przez turystów znajduje się kamienny obelisk, ustawiony przez Węgrów (1876 r.) i obok płyta upamiętniająca Legiony Piłsudskiego, dalej obelisk z tablicą pamiątkową poświęcony papieżowi Janowi Pawłowi II oraz kamienny ołtarz polowy.
Panorama z Babiej Góry przy pięknej pogodzie jest naprawdę zachwycająca. W kierunku południowym można zoabczyć Tatry, Jezioro Orawskie i Małą Fatrę na Słowacji,
na wschód widać pasmo Policy (2369 m n.p.m.) i po lewej jej stronie
wyraźną trasę narciarską poprowadzoną z Mosornego Gronia (1047 m
n.p.m.).
 |
Babia Góra |
Na północnym-wschodzie widać szczyty Beskidu Małego, a dalej
na północ Jałowiec (1111 m n.p.m.). Na zachodzie pięknie prezentuje się Mała Babia Góra (Cyl) (1515 m
n.p.m.), obok Mędralowa (1169 m n.p.m.) i dalej, górujące
nad otoczeniem, Pilsko (1557 m n.p.m.). W sprzyjających warunkach widać także Skrzyczne (1257 m n.p.m.) i Baranią Górę
1220 m n.p.m.) w Beskidzie Śląskim. Nie wszystkie szczyty niestety dziś są przez nas rozpoznawalne, a nad Tatrami unosi się delikatna mgiełka.
Na Diablaku zatrzymujemy się na dłuższą chwilę. O dziwo dziś prawie nie wieje, a w dodatku jest ciepło i w miarę pusto. Po prostu bardzo przyjemnie.
Powrót planujemy przez Przełęcz Brona i schronisko PTTK na Markowych Szczawinach. Nie będziemy wracać tę samą trasą, a poza tym skorzystamy po drodze ze schroniska. No i na endomondo wyjdzie pętelka ;)
Tak więc z Babiej Góry kierujemy się w stronę Przełęczy Brona (1408 m n.p.m.). Szlak na nią jest również ciekawy, widokowy, a na końcowym odcinku prowadzącym między kosodrzewiną stromy. Z Babiej Góry na Przełęcz jest około godziny marszu. Owa przełęcz dzieli masyw Babiej Góry na dwie nierówne części: część wschodnią ze szczytem Diablak oraz część zachodnią z Małą Babią Górą, czyli Cylem. Zatrzymujemy się tu na chwilę. Dłużej nie ma sensu, bo za chwilę, czyli niecałe pół godziny będzie schronisko i tam już odpoczniemy dłużej, zwłaszcza, że potem wsiądziemy do auta i ruszymy w kilkugodzinną drogę do domu.
 |
Zejście z Babiej Góry w kierunku Przełęczy Brona |
Czerwony odcinek szlaku na Markowe Szczawiny jest również stromy. Mija jednak szybko uprzyjemniony śpiewem ulubionej górskiej piosenki Michała "Kiedy w piątek słońce świeci...". Dziś śpiewana chyba kilkadziesiąt razy podczas zejścia z Babiej :)
Schronisko na Markowych Szczawinach, do którego docieramy w jakieś półtorej godziny od opuszczenia szczytu Babiej Góry leży na wysokości 1180 m n.p.m. na polanie o takiej samej nazwie. Dziś z racji pięknej pogody i niedzieli tętni ono życiem. Na szczęście znalazło się dla nas przytulne miejsce, kawa oraz zapiekanki :) Siedzimy, relaksujemy się, oglądamy zawieszone na ścianach fotografie z różnych pasm górskich całego świata.
Na Przełęcz Krowiarki schodzimy niebieski szlakiem. Czas na jego pokonanie to mniej więcej 2 godziny. Szlak nie jest szczególnie ciekawy, zwłaszcza kiedy się już nim schodzi. Prowadzi głównie lasem, ale droga na szczęście jest szeroka i równa, więc idzie się w miarę szybko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz