
Zanim jednak dotrzemy na szczyt, sporo czasu minie. Jak to zimą bywa rzadko uczęszczane przełęcze są zasypane. Tak też było z Przełęczą pod Średnicą, położoną tuż za Gruszkowem. Chcieliśmy się tam zatrzymać i czerwonym szlakiem wejść na szczyt. Niestety, parking był zasypany, więc jedziemy dalej, docierając do Kowar. Tam startujemy spod leśniczówki Bukowej, idąc zielonym szlakiem oraz Starym Traktem Kamieniogórsko-Kowarskim (to stara droga łącząca niegdyś Kotlinę Jeleniogórską z Kotliną Kamiennogórską przez Rudawy Janowickie). Potem,tuż za leśniczówką, odbijamy już tylko w szlak zielony. Tak, jak wczoraj i przedwczoraj, brodzimy w śniegu, sporo większym niż na Krzyżnej Górze. Wpadamy co chwilę w niego po kolana. Na szczęście droga nie jest męcząca. Momentami mam wrażenie, jakbym szła przez jakiś śnieżny wąwóz.

Tuż przy samej Małej Ostrej mijamy Skałki zwane Koniami Apokalipsy. A potem czeka nas już tylko droga na szczyt. Na Skalniku znajdują się rumowiska skalne zwane gołoborzami. Bardzo ładnie widać je z Małej Ostrej. Niestety, dalsza widoczność jest mocno ograniczona. Zejście z Skalnika to właściwie zbieganie lub zjeżdżanie na śniegu, którego już mam pełno w butach i spodniach.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz