wtorek, 21 stycznia 2020

Jedlina Zdrój - Borowa - Jedlina Zdrój - 21 stycznia 2020


Ostatnimi czasy Borową sobie odpuściliśmy, bo odkąd powstała wieża na Trójgarbie, to tam zazwyczaj kierowaliśmy swoje kroki, zwłaszcza na zachody słońca. Tym razem nadeszła pora na odmianę. Poza tym wejście na Borową jest szybsze, a z racji tego, że  idziemy na nią po szkole i pracy, a zachód jest wcześnie (16.26), to nie mamy wiele czasu. Podjeżdżamy do Jedliny Zdrój na parking położony jakieś 100 metrów za Zaciszem Trzech Gór. To nowo wybudowany parking. W tygodniu jest tu pusto, ale w weekendy ciężko o wolne miejsce. Z tego miejsca można dostać się najszybciej na Borową (nasz letni rekord to 20 minut). W kilka minut docieramy do Koziej Przełęczy. Przełęcz to wąskie, głęboko wcięte obniżenie o stromych zboczach i dość łagodnych podejściach oddzielające masyw Borowej (853 m n.p.m.) od Kozła (774 m n.p.m.). Tu można podjąć decyzję co do wyboru dalszego szlaku. Można iść czerwonym w stronę rozdroża pod Borową i potem podejść stromym odcinkiem na szczyt. Można iść leśną drogą, z której potem należy skręcić w lewo na czerwony szlak i nim wejść na Borową od drugiej strony. Jest też trzecia opcja – najbardziej wymagająca i stroma. To szlak czarny, nazwany ścieżką przez mękę. Na znaku widnieje czas wejścia – 20 minut. Da się i szybciej, choć jest stromo. My dziś w zasadzie wchodzimy tyle, ile pokazują znaki, bo do stromizny doszło kolejne utrudnienie – lód i zmrożony śnieg. Wspomagamy się podczas wejścia rękoma, choć raczki mamy w plecaku. Z nimi na pewno byłoby szybciej, ale nie chce nam się ich wyciągać. Szlak, którym idziemy zdecydowanie bardziej nadaje się do wejścia niż zejścia. My już wiemy, że na pewno wrócimy inną, bezpieczniejszą, to znaczy mniej stromą drogą.
Wejście na Borową czarnym szlakiem spod Zacisza Trzech Gór to pokonanie zaledwie 1 km, ale tu znaczące jest przewyższenie.

Na Borowej jesteśmy sami. Tylko na chwilkę pojawił się jakiś mężczyzna, który wybrał się na spacer. Zrobił kilka zdjęć i poszedł. A my zosstajemy sami na wieży, która powstała tu jakieś 2 lata temu. Jest to 16-metrowa konstrukcja, ktora zmieniła oblicze Borowej. Szczyt ten kiedyś był zapomniany, a wielu wałbrzyszan nie wiedziała, jak na niego trafić (sama pamiętam jak dobre kilka lat temy pytałam mieszkańcow o szlak na szczyt, to reagowali z ogromnym zdziwieniem). Potem szczyt przeżywał prawdziwe obleżęnie. Na szczęście szał na Borową trochę minął, zwłaszcza po tym, jak jakiś rok temu powstała prawie 2 razy wyższa wieża na Trójgarbie. Mam wrażenie, że to teraz on cieszy się większą popularnością. Zreszta nie ma się co dziwić, gdyż sama jestem zwolenniczką tej drugiej wieżey, choć Borowa również mnie zachwyca. Widoki z Borowej dziś przepiękne, zwłaszcza, że w dolinach kłębią się chmury, które dodają efektu niezwykle widokowemu zachodowi słońca. Siedzimy na wieży prkatycznie do ostatnich słonecznych promieni. A poem idziemy zagrzać się do znajdującej się niżej wiatki. O dziwo, jest tu czysto, a i pieczątka w skrzyneczce nie uległa zniszczeniu.
Na Parking wracamy szlakiem czerwonym, a potem leśną ścieżką kierujemy się w stronę Przelęczy Koziej. Zejście na dół zajmuje nam około pół godziny. Udaje się dotrzeć bez konieczności wyjmowania czołówek.






























niedziela, 19 stycznia 2020

Wałbrzych - Ptasia Kopa - Lisi Kamień - Wałbrzych - 19 stycznia 2020


Góry w środku miasta? Tak, to możliwe. Parkujemy w centrum Wałbrzycha i jesteśmy w zasadzie na szlaku. Takie są właśnie Góry Wałbrzyskie. Strome, niskie, ale piękne i chwilami bardzo puste, zwłaszcza jeśli spaceruje się mniej uczęszczanymi szlakami.
Przebiegają one na długości 35 km z północnego zachodu na południowy wschód, od doliny Bobru do doliny Bystrzycy. Od południa  graniczą z Górami Kamiennymi i Kotliną Kamiennogórską, a od zachodu z Górami Lisimi, na północnym-zachodzie docierają aż do Gór Kaczawskich, na północy przechodzą e w Pogórze Wałbrzyskie, a na wschodzie w dolinie Bystrzycy łączą się z Górami Sowimi.
Składają się one z kilku części: Masyw Trójgarbu i Krąglaka, Masyw Chełmca, Kotlina Wałbrzyska, Góry Czarne i Rybnicki Grzbiet. Ich najwyższym szczytem jest Borowa, ale wyróżniają się też Chełmiec i Trójgarb.
Dziś byliśmy w Wałbrzychu przy okazji i chcieliśmy tę okazję wykorzystać na spacer. Te góry na takie szybkie spacery nadają się idealnie. Oczywiście, można wędrować po nich cały dzień, co też jest super.
My dziś udajemy się na Ptasią Kopę i Lisi Kamień. Taki 6-kilometrowy spacerek (niecałe półtora godziny spokojnej wędrówki) z kilkoma stromiznami na trasie. Ptasie Kopa i Lisi kamień to 2 szczyty, które wchodzą w skład Drabiny Wałbrzyskiej – nowego szlaku turystycznego w Górach Wałbrzyskich.

Wykaz minimalny do weryfikacji odznaki Drabiny Wałbrzyskiej obejmuje 13 szczytów: Sokółka, Lesista Wielka, Stożek Wielki, Kostrzyna, Waligóra, Rogowiec, Borowa, Wołowiec,  Lisi Kamień, Ptasia Kopa, Trójgarb, Mniszek, i Chełmiec.
Nie posiadamy w swojej kolekcji zdjęć dokumentujących wejście na Lisi Kamień i Ptasią Kopę, dlatego właśnie dziś sobie je zrobimy 
Startujemy z parkingu zlokalizowanego niedaleko kina Apollo w Wałbrzychu. Tędy biegnie niebieski szlak, na który wchodzimy po przekroczeniu mostku na Pełcznicy. On nas wyprowadza na schody zniszczone schody. Z każdym pokonywanym stopniem odsłania się ograniczony, ale jednak obecny, widok na Wałbrzych. Jest on możliwy dzięki temu, że drzewa są pozbawione liści. Podejrzewam, że latem widoków na tym odcinku brak. Co prawda dziś widoki do zachwycających nie należą: jest mgliście, mokro, ale na szczęście nie pada. Poza tym dziś nie o widoki nam chodzi, bo i tak szlak ten nie jest w nie bogaty. Schodki, którymi idziemy są mocno zniszczone, chwilami trzeba się przeciskać między wystającymi, łysymi gałązkami krzewów wdzierających się na szlak. Wejście na Ptasią Kopę nie jest bardzo wymagające, dopiero na ostatnim odcinku wymaga podejścia stromego odcinka drogi. Strome są też niektóre odcinki niebieskiego szlaku łączące Ptasią Kopę z Lisim Kamieniem. Po zejściu z Ptasie Kopy docieramy w okolicy rozdroża pod Ptasią Kopą. Tu na mapie jest zaznaczony punkt widokowy, są też ławeczki i wyznaczone miejsce na ognisko.

Ptasia Kopa i Lisi Kamień to szczyty pozbawione widoków. Na jednym i drugim znajdziemy kamienne słupki z ich oznaczeniem i podaną wysokością.
Ptasia Kopa to stromy szczyt o wysokości 590 m n.p.m. w północnej części Gór Wałbrzyskich, tworzący wraz z Lisim Kamieniem (613 m n.p.m.) i Czarnotą (526 m n.p.m.) dość wyrównany grzbiet. Na zboczach góry można natknąć się na ślady po wydobyciu rud ołowiu i srebra, które prowadzono w XIV–XV w. Na stokach, zwłaszcza Lisiego Kamienia, leżą głazy narzutowe, będące śladem granicy zasięgu lodowca.
Warto wspomnieć, że blisko szczytu Ptasiej Kopy działało schronisko z pawilonem muzycznym. Niedaleko, na szczycie wzniesienia, stała także wieża widokowa. Ponadto zimą na zboczu Ptasiej Kopy działał tor saneczkowy. Niestety, to już zamierzchła przeszłość. Schronisko spłonęło w roku 1938. Prowizoryczna altana postawiona w jego miejscu została zniszczona jeszcze przed rokiem 1945, natomiast wieża widokowa została rozebrana w latach 80. XX wieku. Zostały po niej tylko fundamenty. A tam, gdzie kiedyś stało schronisko jest tylko pusty plac.
Szkoda, bo w Górach Wałbrzyskich schroniska są rzadkością. Bacówka pod Trójgarbem nie istnieje, losy Harcówki też bywają różne..
Wracając jednak do naszej wycieczki. Na Lisim Kamieniu zaczyna padać śnieg z gradem, tworząc prawdziwie zimą aurę. Z tego szczytu kierujemy się na zielony szlak, który omija Ptasią Kopę, ale ostatecznie łączy się ze szlakiem niebieskim, doprowadzając nas ponownie do schodków, którymi zaczynaliśmy wycieczkę. Wchodzimy do centrum miasta i mam wrażenie, że znajdujemy się w innej rzeczywistości, zwłaszcza, że śnieg zmienił się w deszcz.
Przejście przez Ptasią Kopę i Lisi Kamień to dobry pomysł na szybką wycieczkę w centrum miasta.












sobota, 18 stycznia 2020

Andrzejówka - Jeleniec - Rogowiec - Andrzejowka - 18 stycznia 2020


Kolejna, czwarta wycieczka, zorganizowana w ramach górskiego projektu. Na szlaku obok schroniska Andrzejówka pojawia się 17 osób, spragnionych śniegu, gdyż najważniejszym założeniem tego wyjazdu były zjazdy z górki. Drugim  celem są ruiny zamku Rogowiec. Śniegu dzień wcześniej nie było, wczesnym rankiem też go nie było, ale dla nas specjalnie napadał. Tak, że można było uskutecznić zjazdy z położonej obok schroniska górki. Poza śniegiem było dużo lodu, co akurat niespodzianką wielką nie było, gdyż przy takich temperaturach, jakie panują inaczej być nie mogło.
Z Przełęczy Trzech Dolin kierujemy się na żółty szlak, który na samym początku przy ładnej pogodzie jest bardzo widokowy. Wystarczy tylko spojrzeć w bok lub odwrócić się za siebie, a pięknie widać Waligórę, Bukowiec, a zwłaszcza schronisko. Potem szlak prowadzi głównie lasem, ale co chwilę (oczywiście także przy dobrej pogodzie) odsłaniają się widoki tym razem na Ruprechticki Szpiczak i Granicznik. Szlak jest przyjemny, bo idzie się delikatnie pod górę, więc nawet nie ma się gdzie zmęczyć. Utrudnieniem jest jedynie lód, który stopniowo jest przykrywany prószącym śniegiem. spowalnia wędrówkę. Żółtym szlakiem idziemy do rozdroża pod Turzyną.
Ruiny zamku Rogowiec
Tu wchodzimy na szlak niebieski, ale prowadzący w przeciwnym kierunku. Przez jakieś 300 metrów idzie on jednocześnie ze szlakiem czerwonym, który omija Jeleniec i okrężną drogą prowadzi do Skalnej Bramy. Nim wrócimy później. Trzymamy się szlaku niebieskiego i nim wchodzimy na wspomniany już Jeleniec (902 m n.p.m.). Teraz można odczuć troszkę wysokość, ponieważ trzeba podejść nieco pod górę. Góra ma kształt wyraźnie zaznaczonego stożka ze stromymi zboczami. Na Jeleńcu znajduje się kamienny słupek z nazwą szczytu i oznaczeniem wysokości, a także rozpościera się ładny widok w przecince drzew. Pamiętam, że jak byłam tu kilka lat temu, to widoki były mocno ograniczone. Z Jeleńca kierujemy się w stronę Skalnej Bramy. Szlak jest tu dość stromy i mocno oblodzony. Trzeba więc szczególnie uważać, by nie zjechać w dół.
Skalna Brama to grupa skał, które położone są na wysokości 830 m n.p.m. na skalistym południowo-wschodnim zboczu Rogowca. Przy Skalnej Bramie znajduje się tablica z napisem "Tym co na zawsze odeszli i tym co przyjdą po nas" oraz punkt widokowy nad niewielkim urwiskiem z panoramą Głuszycy i Gór Sowich. Przysiadamy tu na chwilkę na znajdujące się na urwiskiem ławeczce i podziwiamy nieco zamgloną panoramę. Stąd już tylko kilka minut do znajdującego się nieco wyżej zamku Rogowiec, a właściwie jego pozostałości. Zamek  został zbudowany w XIII wieku na stożkowatym wzgórzu Rogowiec na wysokości 870 m n.p.m. Dziś zastaliśmy tam tylko kilka niewielkich fragmentów zamku (kilka murów obwodowych, fragmenty baszt).
Dzisiejsze widoki z Rogowca
Z opisów dowiedzieliśmy się, że był zbudowany z nieobrobionego kamienia łupanego i służył utrwalaniu władzy zwierzchniej, był umocnieniem granicznym, siedzibą rycerzy-rozbójników. Szkoda, że prawie nic z niego nie zostało. Z ciekawostek warto dodać, ze jest on najwyżej położonym zamkiem w Polsce. Z Rogowca rozciąga się ładny widok na okoliczne górki (Sowie, Wałbrzyskie, Kamienne).
Rozglądając się po okolicy, można stwierdzić, że dziś stanowi on doskonałe miejsce do biwakowania, o czym świadczą miejsca po ogniskach. My również takowe tu rozpalamy. Niesione w plecaku drewno rozpala się w kilka chwil, a my grzejemy się, piekąc kiełbaski i to, co kto ma.
Z ruin kierujemy się na szlak czerwony, nieco dłuższy, ale za to omijający Jeleniec. Jest zdecydowanie mniej stromy, a przede wszystkim omija oblodzony odcinek, którym niedawno schodziliśmy. Szlak okrężny jest także super. Śnieg przestał padać, a unoszące się mgły tworzą magiczny widok. Na rozdrożu pod Turzyną podejmujemy decyzję, że wracamy tym samym szlakiem, którym przyszliśmy. Rezygnujemy z przejścia przez Turzynę. Nie wiemy, jak wygląda oblodzenie na tamtejszym szlaku. Nie chcemy ryzykować, zwłaszcza, że jest nas spora grupa. Poza tym dzieci są spragnione już górki w Andrzejówce. I ona się za chwilę pojawia, wywołując zadowolenie nie tylko najmłodszych, ale także starszych. Przybyło także kilka centymetrów śniegu, więc jest naprawdę super. Po zjazdach udajemy się wszyscy do schroniska, gdzie na rozmowach czas upływa bardzo miło.
Zdeptaliśmy dziś 10 km w prawdziwie „lodowych” warunkach, bardzo dobrze się bawiąc podczas wędrówki, ogniska i zjazdów z górki. Może nie było rewelacyjnych widoków, ale za to było bardzo wesoło.







Skalna Brama


















Widok na Andrzejówkę  i Bukowiec